Google+ Followers

24 czerwca 2015

Bób pasteryzowny

Nawet nie wiecie, jakie było moje zaskoczenie, gdy w ubiegłym roku Pani z warzywniaka powiedziała mi, że bób nie zamraża a zaprawia!
No miód na moje uszy:)
oczywiście musiałam podpytać co i jak i wypróbować przepis, tym bardziej, że zamroziłam już kilka porcji, a zamrażalnik nie chce się rozciągnąć.


Jak się dowiedziałam, przepis ma kilkadziesiąt lat i w czasach gdy lodówki były rzadkością gospodynie wekowały lub suszyły co się dało- bób też, o czym my już zapomnieliśmy.
W sklepach można dostać fasolkę czy groszek w puszkach i suszone też , a bób?
widział ktoś?
bo ja nie,
a i w necie znalazłam tylko jeden przepis i to na marynowany bób, a za marynowanymi to ja, a dokładniej mój żołądek nie przepada :)

Dlatego polecam, po podgrzaniu można podawać do obiadu, lub po obraniu dodać do sałatek.
Po pasteryzacji jak widać bób poszarzał, jaki będzie po obraniu? jest  taki sam jak mrożony.
Przynajmniej według mnie :)
w oryginalnym przepisie bób parzy sie 1 minutę, ja w tym roku przedłużę do 2 minut, a to dlatego, że po  otwarciu słoika bób był twardy i musiałam go dogotować.
Jaki będzie w tym roku?
mam nadzieję że nierozgotowany, bo takiego nie lubię
Bób jaki i inne strączkowe czy kalafior pasteryzuje się 3 razy i to jedyna trudność tego przepisu, reszta to pestka- zresztą zobaczcie sami:)
Bób - ilość dowolna, ale tak by można było równo porozkładać w słoikach, ja podam na 4 słoiki 3/4 litrowe



Składniki:
1,40 kg bobu
1 1/2 litra wody
1,5 łyżki soli
1 płaska łyżeczka cukru


1 1/2 litra wody zagotowuje z solą i cukrem.
W osobnym garnku zagotowuje wodę, wkładam bób i parzę przez 2 minuty.
Odcedzam i równo rozkładam w wyparzonych słoikach ( 3/4 objętości słoików), zalewam przygotowaną zalewą, zakręcam dokładnie słoiki.
Pasteryzuje 3 krotnie po 15 minut w 24 godzinnych odstępach.

I gotowe:)
Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego popołudnia:)



31 komentarzy:

  1. No to nas też zdziwiłaś, bo nigdy nie słyszałyśmy o zaprawianiu bobu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, ze będzie nas zdziwionych nieco więcej :D

      Usuń
  2. Masz rację, nigdzie nie można kupić bobu w zimie. Przepis kradnę i w tym roku przetestuję :) Świetny pomysł z tą pasteryzacją Reniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko mam nadzieję, że i Tobie zasmakuje:)
      choć myślę, że można zalewę jeszcze dosmaczyć, ale będę testowała dopiero na swoim bobie:)

      Usuń
  3. Ja również dołączam się do tych zdziwionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście nie robię, ale kiedyś kładła w słoiki moja teściowa i jej pomagałam. Buziole Reniuś :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przepis zapisałaś?
      często te stare przepisy przepadają,nam też uciekło kilka bezpowrotnie, nad czym szczególnie mój M rozpacza :)

      Usuń
  5. Reniu , nie widziałam bobu w słoiczkach i mama też nie robiła. Bób po prostu jedliścmy świeży i tyle. Ale warto spróbować, chociaż kilka słoiczków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaziu polecam:)
      nie jest to to samo co świeży bób, ale jak sie nie co sie lubi to i z takiego można zrobić pyszna sałatkę:)

      Usuń
  6. Ja też jestem zaciekawiona, świetny pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszę :-) o tym to ja jeszcze nie słyszałam :-) świetny pomysł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko ja wcześniej też nie wiedziałam, ze można, tym bardziej, ze u nas w domu rodzinnym bobu sie nie jadało:)

      Usuń
  8. Okazuje się, że wszystko można... Nie słyszałam o takiej metodzie schowania bobu na zimę. Świetny pomysł, dobry przepis. Koniecznie trzeba spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu wypróbuj koniecznie i daj znać:)

      Usuń
  9. Ja prawie 30 lat temu nauczyłam się od teściowej zamykania warzyw w słoikach. Zalewa do nich jest podobna do tej podanej przez Ciebie, ale ja pasteryzuję słoiki jednorazowo przez 2 godz. Zamykam w ten sposób marchew, korzeń pietruszki, seler, fasolkę szparagową oraz nasiona fasoli i bobu. Do słoików wkładam surowe warzywa, zalewam i pasteryzuję. Jedyna trudność polega na tym aby trafić z ilością nasion w słoikach, bo bardzo zwiększają swoją objętość. Gdy pierwszy raz dawno temu to robiłam to nakładłam pełne słoiki i podczas pasteryzowania przykrywki powystrzelały. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fasolkę szparagową też pasteryzuję, ale resztę już nie, nawet nie wiedziałam że można:)
      dziękuje za podpowiedź o ilości- zaraz dopiszę, tak na wszelki wypadek, ale to chyba dotyczy surowych nasion?
      A Może Janeczko podzielisz sie z nami swoim przepisem na zalewę? zawsze warto wypróbować kilka sposobów:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  10. Nigdy o bobie w słoiku nie słyszałam. Ciekawy pomysł :) Chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie spotkałam bobu w słoju czy w puszce, dlatego tak sie ucieszyłam gdy dostałam ten przepis:)

      Usuń
  11. takiego to jeszcze nie jadłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to koniecznie spróbuj:)
      choć najlepszy jest świeży to i te kilka słoiczków zawsze sie przyda:)

      Usuń
  12. A ja nie wiedziałam czemu nigdy mojej mamie nie wychodzi fasolka szparagowa w słoikach :) Nie wiedziałam o potrójnej pasteryzacji, już spieszę donieść o tym mamie ;) A przepis na bób też na pewno wypróbuję :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest w przypadku strączkowych, kalafiora i mięs :)
      również pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  13. o to jest bardzo dobra wieść - zastanawiam sie tylko czy nie jest flakowaty - ja mroziłam kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ubiegłym roku parzyłam minutę i po otworzeniu słoja był jeszcze twardy, musiał obgotować więc flakowaty nie był:D
      też mrożę, ale moja lodówka ma jednak swoje ograniczenia:)

      Usuń
  14. Nadeszła pora bobu. Ten młody najlepszy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś dawno temu moja mama też tak pasteryzowała bób. zima jak znalazł potem. Uwielbiam bobik mogę go jeść i jeść.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hejka. Jutro wypróbuję mam duźo słoików po przetworach Teściowej, z którą ścigamy się w kulinariach, jezeli wyjdzie dobry t Jej zawiozę... pozdro Wojtek

    OdpowiedzUsuń

witaj, będzie mi bardzo miło gdy zostawisz ślad po sobie:)